Pilnie potrzebna pomoc finansowa dla ochrony zdrowia

Podczas październikowej sesji sejmiku radni podjęli apel w sprawie natychmiastowego opracowania i wdrożenia tarczy antykryzysowej dla systemu ochrony zdrowia. Apel to dramatyczna prośba o pomoc rządową dla szpitali, które po kolejnych falach pandemii znalazły się w fatalnej sytuacji finansowej.

Jak mówiła na sesji wicemarszałek województwa Zuzanna Donath-Kasiura, nad treścią apelu zarząd województwa pracował w ostatnim czasie wspólnie z dyrektorami i prezesami wojewódzkich placówek ochrony zdrowia, ale skonsultowano go z zarządzającymi wszystkimi szpitali, zarówno resortowymi, jak i powiatowymi.

Ochrona zdrowia jedyną branżą bez tarczy

– Od początku pandemii przeznaczyliśmy ogromne środki na pomoc jednostkom ochrony zdrowia, a przede wszystkim personelowi i pacjentom.  Ale decyzje i rekomendacje władz rządowych, wynikającej właśnie z pandemii, spowodowały m.in. czasowe ograniczenie możliwości udzielania świadczeń zdrowotnych przez szpitale czy też  czasową zmianę zakresu ich działalności, w tym w szczególności przekształcenie w ośrodki kwarantanny zbiorowej, a także izolatoria – informowała wicemarszałek.  – To spowodowało, że często niemożliwe było realizowanie zakontraktowanej w NFZ  działalności przy jednoczesnej konieczności ponoszenia kosztów osobowych i utrzymania infrastruktury. Pandemia spowodowała także powstanie szeregu dodatkowych kosztów, wynikających zarówno z potrzeby dostosowania infrastruktury jednostek do utrudnionych warunków udzielania świadczeń zdrowotnych, jak również związanych z koniecznością ochrony personelu oraz pacjentów przed zakażeniem – informowała. Podkreślała, że w tej sytuacji jedyną branżą, która nie otrzymała bezzwrotnej pomocy rządowej w formie tarczy antykryzysowej jest właśnie ochrona zdrowia.

Apel o bezzwrotną pomoc rządową

– Dlatego apelujemy o natychmiastowe opracowanie i wdrożenie tarczy dla systemu ochrony zdrowia. Apelujemy o wsparcie w formie bezzwrotnej dotacji w określonej kwocie, stanowiącej świadczenia postojowe, dopłat do kosztów stałych oraz dofinansowanie do kosztów utrzymania miejsc pracy pracowników – wymieniała Zuzanna Donath-Kasiura.

Radny województwa, były wicemarszałek, Roman Kolek, podkreślał w dyskusji, choć pomoc dla szpitali w pandemii, zwłaszcza na dostosowanie infrastruktury czy środki ochrony była, to potem zaczęły się problemy z rozliczaniem usług zdrowotnych. – Dziś brak decyzji co do przyszłości rozliczania świadczeń i kształtowania ryczałtów, wiec trudno kształtować budżety szpitali na kolejny okres. Trzeba dążyć do tego, żeby nakłady zostały wyrównane, wiec taki apel należy podjąć – podkreślał.

Radni opozycji Tomasz Gabor i Martyna Nakonieczny wyrażali swój sprzeciw wobec szybkiego trybu procedowania tego apelu (brak czasu na dyskusję i zbyt mało czasu na zapoznanie się) oraz zadawali pytania, jaka jest rzeczywista sytuacja finansowa szpitali. Radni Hubert Kołodziej i Janina Okrągły przypominali zaś, że wszyscy radni mogli zapoznać się już w czasie wakacji i potem na wrześniowej sesji zarówno z wykonaniem budżetu województwa za pierwsze półrocze tego roku, jak i z wynikami finansowymi placówek ochrony zdrowia w tym czasie. Wiceprzewodniczący sejmiku Piotr Wach apelował, żeby w tej sprawie wznieść się ponad podziały polityczne, bo  – jak się przekonał podczas ostatniego Konwentu Przewodniczących Sejmików Województw RP – sytuacja finansowa szpitali jest dramatyczna w każdym z regionów, bez względu na jego barwy polityczne.

Szpitale muszą oddawać pieniądze

O szczegółowych kwotach, jakie zmuszone są zwrócić opolskie szpitale za niewykonane świadczenia, mówili ich prezesi i dyrektorzy.  I tak prezes Marek Drobik wyliczał, że Stobrawskie Centrum Medyczne musi zwrócić 2 mln zł, podobną kwotę do zwrotu ma Centrum Terapii Nerwic, dla którego to  dramatyczna decyzja. Wg prezesa Wojciecha Machelskiego Opolskie Centrum Rehabilitacji ma do zwrotu ponad 3 mln zł i nie jest w stanie odrobić tej straty. Wg słów dyrektora Krzysztofa Nazimka Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Opolu powinien oddać 2,3 mln zł, zaś szpital w Branicach około 1 mln zł. – To nie wszystkie nasze placówki, ale już te liczby pokazują, jak ogromne są problemy – podkreślała wicemarszałek Zuzanna Donath-Kasiura.

Przewodniczący sejmiku Rafał Bartek mówił zaś, zwracając się przede wszystkim do radych opozycji, że przenoszenie dyskusji na ten temat na sesję za miesiąc nie poprawi sytuacji szpitali . – Ten apel to sytuacja absolutnie wyjątkowa, bez wsparcia rządowego nie poradzimy siebie z tymi ogromnymi problemami – mówił.

Radni po tej dyskusji przyjęli apel 19 głosami za – 8 radnych opozycji było przeciw.

VR

 

Nasze serwisy