Reforma oświaty nadal dzieli

O kwestiach związanych z reformą edukacji dyskutowali po raz kolejny członkowie Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego.

Z informacji przedstawionej przez opolskiego kuratora oświaty, Michała Sieka wynikało, że wszystkie opolskie gminy do końca marca podjęły uchwały o dostosowaniu sieci szkół do warunków nowo wprowadzanej reformy. Sukcesywnie pojawiają się rozporządzenia ministerialne w sprawie szkół branżowych, sportowych, pracuje resortowy zespół ds. statusu nauczycieli, który opracowuje kwestie wynagrodzeń, obowiązkowego wymiaru godzin logopedów, pedagogów, psychologów, wieku emerytalnego, urlopów dla podratowania zdrowia.

W imieniu samorządu województwa głos zabierał m.in. Zbigniew Kubalańca, dyrektor Departamentu Edukacji i Rynku Pracy UMWO, który w oparciu o informacje nadesłane z gmin (odpowiedzi udzieliły 23 z nich) oceniał skutki reformy. Te samorządy koszty przystosowania obiektów dydaktycznych oszacowały na 36 mln złotych, zaś zwolnienia nauczycieli – ich zdaniem – w pierwszym roku reformy wyniosą 50 etatów, najtrudniejszy będzie rok 2019, gdy działalność gimnazjów zostanie ostatecznie wygaszona. Ponadto z nadesłanych materiałów wynikało, że włodarzy gmin martwi niejasna sytuacja związana z naborem pierwszoklasistów, potrzeba wprowadzenia drugiej zmiany w mniejszych obiektach szkolnych (dojdą do podstawówek dwie nowe klasy VII i VIII).

Te niepokoje podzielali także zaproszeni na obrady WRDS wójt Dąbrowy Marek Leja, burmistrz Namysłowa, Julian Kruszyński oraz przedstawicielka Grodkowa, którzy szczegółowo zaprezentowali sytuację w swoich gminach. Mówili o obawach związanych z nową organizacją pracy, o konieczności podejmowania przez nauczycieli pracy w kilku szkołach, kosztach związanych z transportem dzieci, adaptacją pomieszczeń, zakupem sprzętu, doposażeniem specjalistycznych pracowni, kosztami wypłaty dodatków uzupełniających dla nauczycieli (Namysłów oszacował je pół miliona złotych rocznie).

Piotr Pakosz, przewodniczący Sekcji Regionalnej Oświaty NSZZ „Solidarność” apelował, by dać rządowi szansę, ale patrzeć na ręce. Wanda Sobiborowicz, szefowa Okręgu Opolskiego Związku nauczycielstwa Polskiego, twierdziła, że strona samorządowa właśnie pokazała, że pryska mit o bezkosztowej i świetnie przygotowanej reformie oświaty. Kurator Michał Siek radził, by na kwestie kadrowe patrzeć nie tylko przez pryzmat likwidowanych gimnazjów, ale i szkół ponadgimnazjalnych, w których będzie więcej oddziałów.  – Pracownie specjalistyczne były dotąd w 30 proc. szkół, więc nie oczekujmy, że w ciągu jednego roku uda się nadgonić zaległości – mówił.

Wicewojewoda opolska, Violetta Porowska, przypomniała, że Prawo i Sprawiedliwość szło do wyborów z postulatem likwidacji gimnazjów, bo edukacja w Polsce leży. – Większość wyborców opowiedziała się za likwidacją gimnazjów. Infrastruktury szkolnej i tak nie było, a dzieci ubywało nie ze względu na reformę, ale niż demograficzny. Odbyliśmy setki spotkań z mieszkańcami, nauczycielami, dyrektorami szkół. Mieliśmy odwagę, by stanąć przed nimi twarzą w twarz i przekonać ich do naszych racji – powiedziała. Bożena Borys, wiceprzewodnicząca Wojewódzkiej Rady OPZZ ripostowała, że ludzi trochę przeraża tempo, w jakim reforma jest wprowadzana, że trzeba więcej czasu na oswojenie się, na przekonanie do niej i przygotowanie.

Padały głosy z sali, że WRDS dotąd unikała politycznego zacięcia i dobrze byłoby, gdy ta praktyka nadal była podtrzymywana. I że w ferworze wyliczeń etatów i kosztów zapomniano, że najbardziej powinno się liczyć dobro dziecka.

Kolejne posiedzenie WRDS poświęcone będzie ochronie zdrowia i sieci szpitali.

MS

Nasze serwisy